fot. 123rf

Szpitale
Typografia
  • Najmniejsza Mała Średnia Większa Największa
  • Obecna Helvetica Segoe Georgia Times

Od 2020 roku w Polsce zamknięto łącznie 81 oddziałów położniczo-ginekologicznych, a w 2025 roku – aż 27. Pomimo rosnącej liczby zamknięć, żaden szpital nie złożył wniosku o powołanie izby porodowej, która miałaby zapewnić alternatywną opiekę nad kobietami w ciąży. Wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreśla, że bezpieczeństwo okołoporodowe nie zależy wyłącznie od dostępności oddziałów, ale od systemowych rozwiązań. Sprawdź, jakie zmiany zachodzą w opiece okołoporodowej i dlaczego „izby porodowe” nadal nie funkcjonują.

• Od 2020 roku zamknięto 81 oddziałów położniczo-ginekologicznych, w tym 27 tylko w 2025 roku.
• Żaden szpital nie złożył wniosku o utworzenie izby porodowej, mimo zapowiedzi wprowadzenia tego rozwiązania.
• Bezpieczeństwo okołoporodowe nie powinno być oceniane tylko przez pryzmat odległości do oddziału, ale także przez dostępność alternatywnych form opieki.
• 92% kobiet w wieku rozrodczym mieszka w gminach, gdzie czas dojazdu do oddziału położniczego nie przekracza 30 minut.

Skala zamknięć oddziałów położniczych w Polsce

Od 2020 roku do stycznia 2026 roku w Polsce zamknięto łącznie 81 oddziałów położniczo-ginekologicznych. Tylko w 2025 roku liczba zamkniętych oddziałów wyniosła 27, co stanowi znaczący wzrost w porównaniu z poprzednimi latami. Według danych przedstawionych przez wiceminister zdrowia Katarzynę Kęckę, w 2020 roku zamknięto 12 oddziałów, a zawieszono 18. W 2021 roku zamknięto 10 oddziałów, a zawieszono 26, natomiast w 2022 roku zamknięto 11, a zawieszono aż 38.

W 2025 roku, od stycznia do listopada, świadczenia realizowało 300 oddziałów położniczo-ginekologicznych. Jednak mimo to, liczba zamknięć nadal rośnie, co rodzi pytania o przyszłość opieki okołoporodowej w Polsce. Wiceminister Kęcka zaznacza, że zmiany w organizacji opieki okołoporodowej są odpowiedzią na aktualne wyzwania, ale wymagają systemowych rozwiązań.

Dlaczego izby porodowe nadal nie powstają?

Jednym z proponowanych rozwiązań, które miałyby zrekompensować zamknięcia oddziałów, jest utworzenie izb porodowych. Miałoby to umożliwić położnym prowadzenie porodów fizjologicznych w warunkach bliższych pacjentkom. Jednak, jak podkreśla wiceminister Kęcka, żaden szpital nie złożył jeszcze wniosku o powołanie takiej izby. Oznacza to, że pomimo zapowiedzi, rozwiązanie to nadal nie jest realizowane w praktyce.

Kęcka zwraca uwagę, że bezpieczeństwo okołoporodowe nie powinno być oceniane wyłącznie przez pryzmat odległości od oddziału położniczego. Ważne jest, aby patrzeć na ten problem szerzej, uwzględniając dostępność alternatywnych form opieki oraz jakość świadczonych usług. Tymczasem, mimo zamknięć oddziałów, 92 proc. kobiet w wieku rozrodczym mieszka w gminach, gdzie czas dojazdudo oddziału położniczego nie przekracza 30 minut.

Porody incydentalne – czy są powodem do niepokoju?

Wiceminister zdrowia przypomina, że porody incydentalne, czyli tzw. porody uliczne, zawsze występowały. W 2025 roku odnotowano 9 takich przypadków, z czego większość została przyjęta przez ratowników medycznych w karetkach lub na oddziałach ratunkowych. Według Kęckiej, nie jest to zjawisko nowe, ale wymaga stałego monitorowania.

Mimo to, brak wniosków o utworzenie izb porodowych budzi zaniepokojenie. Rozwiązanie to mogłoby bowiem poprawić dostępność opieki okołoporodowej, zwłaszcza w regionach, gdzie oddziały położnicze są zamykane. Wiceminister podkreśla, że system opieki okołoporodowej musi ewoluować, aby sprostać potrzebom pacjentek i zapewnić im bezpieczeństwo.

Dowiedz się więcej – Nowy Gabinet Ginekologiczny: Izba porodowa w Polsce

Więcej ciekawych artykułów w "Nowy Gabinet Ginekologiczny" - zamów prenumeratę lub kup prenumeratę w naszym sklepie.



ksiegarnia

POD NASZYM PATRONATEM:

 Cykl Bezpłatnych Konferencji


Zakazenia 2026 600x100