Pomoc nadchodzi. Kobiety z inwazyjnym rakiem piersi i rakiem jajnika mogą odetchnąć. Szczepionka na bazie wirusa spokrewnionego z wirusem ospy daje u tych pacjentek obiecujące wyniki.
Dalsza część artykułu, dostępna jest po zalogowaniu się do serwisu. Logowanie jest bezpłatne.
Na łamach pisma "Clinical Cancer Research" opublikowano pracę opisującą badania, w których zastosowano szczepionkę o skrótowej nazwie PANVAC. Jest ona stworzona na bazie poksowirusa,. Do materiału genetycznego tego wirusa wstawiono geny kodujące białko MUC-1, białko CEA oraz trzy cząsteczki, które stymulują komórki odporności określane jako limfocyty T. MUC-1 (mucyna) jest białkiem powierzchniowym komórek nabłonkowych. Komórki te znajdują się w płucach, jelitach, żołądku, gruczole mlekowym. MUC-1 występuje jednak w nadmiarze na komórkach wielu nowotworów złośliwych, w tym raka płuca, piersi, jajnika, jelita grubego, trzustki. Białko CEA to, innymi słowy, antygen rakowo-płodowy i również jest produkowany przez komórki nabłonków. Jego stężenie w surowicy krwi rośnie znacznie m.in. w przypadku raka jelita i odbytu, guzów płuc i piersi.
Układ odpornościowy niestety zazwyczaj wykazuje tolerancję wobec nowotworu.
Zadaniem wiec szczepionki jest „przedstawienie” tych dwóch białek (MUC-1 i CEA) komórkom odpornościowym organizmu chorej pacjentki. Doprowadzić ma to do rozpoznawania i niszczenia komórek nowotworowych. Natomiast powstające, na jej bazie, trzy cząsteczki pobudzające limfocyty T, mają wzmocnić reakcję komórek odpornościowych na raka.
Badania nad szczepionką przeprowadzili naukowcy z Narodowego Instytutu Raka w USA. Badaniom przewodził dr. James Gulley. Badaniom poddane zostało 26 pacjentek z rakiem piersi, który dał już przeżuty do innych tkanek. Wszystkie te panie poddawano już wcześniej wielokrotnym próbom leczenia różnorodnymi metodami.21 z nich przeszło co najmniej trzy rodzaje chemioterapii.
Badanie polegało na tym, że co miesiąc wstrzykiwano pacjentkom wspomnianą szczepionkę. Okazało się, że w przypadku raka piersi średni czas przeżycia 12 kobiet otrzymujących preparat wyniósł 13,7 miesiąca, a czas do progresji choroby - średnio 2,5 miesiąca. U czerech pacjentek choroba ustabilizowała się. A jedna z pań była leczona przez nawet przez 37 miesięcy. Natomiast w przypadku raka jajnika dla 14 pacjentek średni czas przeżycia wyniósł 15 miesięcy, a czas do progresji choroby - 2 miesiące. U jednej z pacjentek otrzymującej szczepionkę już we wcześniejszym badaniu klinicznym choroba zaczęła postępować dopiero po 38 miesiącach.
Dr James Gulley uważa, że szczepionka ta umożliwia uzyskanie takiej reakcji odpornościowej organizmu kobiety na nowotwór, że przekłada się to wprost na odpowiedź kliniczną. -Oczywiście, szczepionka dawała największe korzyści u tych pacjentek, które wcześniej były poddane mniejszej ilości terapii i miały mniej zaawansowaną chorobę – mówią autorzy pracy.
(KJ)